Druga cześć dnia gości

Dochodzę do wniosku ze może powinienem przestać pisać o słonecznej pogodzie, bo co napisze to tak żeby mi zrobić niespodziankę… zmienia się. Kiermasz i gry zlotowe przebiegały świetnie. Plac Małkowskich (główny plac apelowy) był zapełniony gośćmi, stoiskami, i rozbawioną młodzieżą. Przy sklepikach z lodami, jedzeniem, i słodyczami były kolejki. Na całym terenie rodzice zwiedzali zlot. Powoli zaczęło się zachmurzać i robić coraz ciemniej. Harcerki i harcerze w grze technicznej budowali ochrony przed słońcem, komendantka zlotu harcerek zażartowała że patrząc na te chmury to może lepiej żeby one były przeciw deszczowe. Parę minut potem zaczęły się grzmoty ale dalej nic nie pada. Ciemna chmura przeszła, już się oddalała, wyglądało ze jednak tym razem nas nie zahaczy… a nagle kropla… i następna… i następna… i następne 100 000 na raz! Zaczęło lać tak intensywnie ze w mgnieniu oka zmoczyło tych którzy nie byli blisko skrycia. Zaraz na terenie wyrobiły się rzeczki i kałuże. Goście kryli się pod kocami, parasolami, drzewami i namiotami…. a nasza młodzież?? Oni już to znają… to dla nich nic nowego! Dlaczego goście więc nie mieliby mieć kompletnego przeżycia dnia na zlocie? Przecież po to przyjechali, żeby zobaczyć jak tutaj jest. Młodzież radośnie okrzykiwała każdy grzmot i błysk piorunów, przecież jako zlotowicze to byli w swoim żywiole. Niektórzy harcerze zdecydowali ze nie ma potrzeby dalej nosić przemoczonych butów i podkoszulek wiec zdjęli je i radośnie biegali przez kałuże. Niestety do tego czasu ja byłem już kompletnie przemoczony, mój mundur nie miał suchej nitki, a aparat musiałem schować do torby bo nie byłem nigdzie blisko pokrytego miejsca, a wiec nie zrobiłem żadnego zdjęcia. Przypuszczam ze z czasem dostaniemy zdjęcia z tej ulewy. Deszcze minęły, burze przeszła, ognisko odbyło się planowo na słońcu. Niektórzy goście już odjechali przed, Ci co zostali na ognisko zobaczyli jaki duch ma nasza zlotowa młodzież, widzieli jak się bawili i śpiewali, jak spontanicznie wykrzykiwali okrzyki, jak tańczyli, i jak śmiali się od ucha do ucha. Goście również mieli okazje wysłuchać gawędy od Druhny Krystyny Małkowskiej, wnuczki Olgi i Andrzeja Małkowskiego. W sumie dzień był pełen przygód, niespodzianek, i jak już przystało tu na zlocie… mieszanej pogody… której znów wbrew starań, nie udało się stłumić ducha i entuzjazmu naszej młodzieży. Zlot „Twierdza” – sama nazwa mówi wszystko.

Czuwaj!
Rafał Biłyk, hm

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia Zlotowe. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s